Historia mojego auta zaczęła się w grudniu 2004, kiedy to mój ojciec kupił sobie nowy garaż (blisko domu) a stary po kilku dniach pertraktacji udało mi się dostać w "spadku". Jest duży (bo swobodnie wchodzą dwa maluchy lub mała ciężarówka) ma kanał i światło, więc idealnie nadaje się na mały warsztacik.
Zaraz po "uzyskaniu zgody na zasiedlenie garażu" rozpocząłem gorączkowe poszukiwania jakiegoś wraku, który by tam można wstawić. Najlepiej jak najszybciej, co by ojciec się nie rozmyślił ;-).
Pomysłów było wiele, bo znalazły się ładne dwa Fordy Capri, była piękna Olympia (Opel Kadett B) którą prawie już kupiłem, zawsze podobały mi się Manty A......
Szukałem, szukałem .... i ciągle coś mi nie pasowało, było za drogo, cos mi nie pasowało. Z nostalgią wspominałem czasy kiedy to miałem Garbusa, coś jest w tych autkach wiatrem chłodzonych. Ale Garbus wydawał mi się za pospolity, zawsze podobały mi się Karmany, i inne cudeńka które wyszły z ręki genialnego Ferdynanda Porsche, niestety 911, 356 były po za zasięgiem ze względu na ceny. Karmanów też u nas dużo nie ma, jak jest to ceny prawie jak za Porsche.
W trakcie poszukiwań auta natknąłem się na Garbusa VW1500 z 67 roku. W stanie "wrośniętym w ogródek" Autko było w tragicznym stanie, ale na plus przemawiały seryjne hamulce tarczowe z przodu i silnik 1600 z Ogórka, co prawda w kartonie ale zawsze to 50 KM. Właściciel miły człowiek, zdawał sobie sprawę ze stanu tego samochodu, to też bez większych oporów, odstąpił mi ten niezbyt udany element architektoniczny swojego ogródka za symboliczną kwotę 700 zł.
Ze względu na stan tego Garba, uznałem go za dobrego "dawce", części i papierów dla ...Speedstera, Buggy lub czegoś w tym stylu. Przeglądając zdjęcia z garbozlotów, szukałem pomysłu na przebudowe swojego garba, na jedne ze stron zagranicznych znalazłem foto repliki Porsche 356 zbudowane na bazie Garbusa.
tak wyglądał po przywiezieniu
Rozpocząłem też gruntowne poszukiwania karoserii z laminatu, niestety firma z Krosna co je robiła już ich nie produkuje. Na szczęćie udało mi się odnaleść kogoś kto kiedys kupił i zrezygnował. Mam nadzieje że mi tak szybko zapłau nie brakine... oby!
w taki stanie znalazlem karoserie w Mikolowie
Karoseria jest bardzo lekka w "dwóch chlopa" da się ją przenosić, bez problemu zmieściła sie na Żuka.
Pojawił się kolejny problem jak przechować karoserie do czasu pocięcia Garba ?! Naszczęście mam wysoki garaż ;-)
widzisz jakią różnice między tymi obrazkami?
Czas na inwestycje !!!! w nowe części, tylko skąd kase na to brać....
Wraz z nastaniem wiosny... MONSTER, MONSTER GARAŻ !!!! czyli czas na patroszenie..
a to ja w trakcie małej przerwy
W ruch poszła kątówka (pierwsza się spalila po dwóch godzinach cięcia, na szczęście wymienili na gwarancji), siekiera i spory młotek. Bo wiadomo bez młota to nie robota. Większość zbędnych części udało się sprzedać na allegro, i to nawet z zyskiem, bo za garba zaplacilem 700 zl a z części było jakieś 1000 zł, do tego zostało sporo gratów w garażu.
Po ogołoceniu karoseri do gołego podwozia, czas na pierwszą przymiarke. Widac teraz o ile trzeba skrócić podwozie, około 30 cm, czyli jak do Buggy.
Ale niestety spotkała mnie spora i niemiła niespodzianka. Wszystko jest na maxa zgnite, teraz już wiem dlaczego Garb stał krzywo. Wygnita jest główka rurowiska (dało się ją ręcznie ruszać) wygniły nawet osłony drążków skrętnych. Jakiś kowal to spawał i naprawiał, po jego spawach jest zniszczony cały tunel - podłużnica. Czyli rama na złom !!! Tego nie da się już naprawić, to już tylko złom, zresztą zdjęcia mówią same za siebie. K O S Z M A R ! ! !
Po chwilowym załamaniu nerwowym, zabrałem się za poszukiwanie kolejnego dawcy, nic ciekawego się nie trafiło. Nie chciałem też kupić kolejnego złomu. Naszczęście zawsze jest jakieś wyjście awaryjne, znajomy z allegro Karol, zaoferował do sprzedania całe podwozie z samochodu VW Wariant 1600, po bużliwych negocjacjach doszliśmy do porozumienia, on wziął to co się nadaje z mojego Garba, a ja odebrałem przednie zawieszenie z Warianta, podłogę i tylny wózek ze skrzynią na suchych półosiach. Problem był w tym, że trzeba było po nie pojechać aż do Jasła.
Warto w tym miejscu kilka słów powiedzieć o samym Wariancie czy jak kto woli TYPE 3 lub VW TL. Bo to ciekawy wynalazek, to taki bardziej skomplikowany Garb, bo silnik niby ten sam a inny, też boxer chłodzony powietrzem ale dmuchawa płaska jak w 2 litrowym busie, do tego przednie rurowisko też inne bo zamiast listw skrętnych są drążki podobne do tych jak w tyle tylko dłuższe. Większość Wariantów miała podwójne gaźniki a ten z którego mam te części to miał wielopunktowy wtrysk i to w 70 roku!. Ciekawosta to ten wózek tylnego zawieszenia można odkręcić od podwozia razem z silnikiem i skrzynią - takie ułatwienie serwisowe.
Pewnego słonecznego dnia nadszedł czas wycieczki do Jasła. Jak widać na załączonych obrazkach mój "biedny" Seacik stanął na wysokości zadania i dowiózł mnie i te wszystkie graty do Siemianowic.
Nie zatrzymany przez Policje, jadąc bardzo powoli :-( dotarłem wieczorem z powrotem do domu. Dodam jeszcze, iż mimo zrobienia w drodze powrotnej 300 km jedyne pojazdy jakie wyprzedziłem to traktor i stary Żuk który pod górke nie umiał podjechać ;-)
Zaopatrzony w nowe stare części, pełen zapału wziąłem się ostro do roboty.
Odciąłem stare płaty podłogowe ( w ich miejsce wstawie nowe "garbowe" ), miałem to wszystko dać do piaskowania, ale warsztat okazał się zamknięty z powodu urlopu. Nie tracąc czasu pożyczyłem dużą kontówe Makita i zaopatrzyłem się w dużą ilość metalowych szczotek. Jak widać na zdjęciach udało mi się doczyścić rame do gołego metalu. Robiąc sobie przy okazji "akupunkture" bo z wirującej szczotki co chwila wylatywały druty i boleśnie wbijały się we mnie, przebijająć nawet podwójne spodnie. Następnie całość zostałą pomalowana podkładem tlenkowym.
Radość moja nie trwała długo, czas zrobił swoje i zawieszenia po dokładniejszych oględzinach okazały się bardziej skorodowane niż można było przypuszczać. O tyle dobrze, że żaden kowal tego wcześniej nie robił i wszytko dało się połatać, przynajmniej było jeszcze do czego spawać. Na trzecim zdjęciu widać przednie drążki skrętne, też podgnite. Dolne łożyska igiełkowe rurowiska i dolne wachacze przednie były całe skorodowane. Na szczęście Karol z Jasła dał mi troszkę części "zapasowych" między innymi drążki i wachacze przednie, więc było z czego wybierać.
Czas przedstawić cudotwórce, który podjął się to wszystko pospawać. Oto mój wujek Erich z Gliwic złota rączka i do tego z "zapleczem technicznym". To on spawał mojego poprzedniego Garbina 10 lat temu.
Zaczeliśmy od "wyleczenia" zawieszeń, na zdjęciach prace nad rurowiskiem i tylnym wóźkiem.
A to efekty pracy wujka. Na trzecim zdjęciu gwintuje na nowo gwint, bo przy rozkręcaniu jedna ze śrub się ukręciła, ktoś wkręcił nie atestowaną.
Wracamy do mojego garażu. Prace na "drobiazgami"
![]() |
Wreszcie można coś poskręcać (bo do tej pory tylko rozbierałem). Nowe łożyska i montaż tylnego wózka.
Tu mam małą przerwę w pracy z uwagi na kontuzje palców prawej ręki, bo udeżyłem się 1 kg-ramowym młoteczkiem .... oj bolało !!!
Teraz się pochwale nowym nabytkiem, bo poczyniłem kolejne inwestycje. Okazyjnie kupiłem silnik AB (czyli 1300 na podwójnym dolocie) silnik nigdy nie rozbierany w 99% kompletny (brak tylko tylnej blachy), wyjęty z rozbitego Garba, w stanie hibernacji przeleżał sobie 15 lat na strychu. Wraz z silnikiem nabyłem DUŻO gratów, między innymi: halogeny Bosch - dalekozasiężne, alternator, 2 aparaty zapłonowe, gaźnik, 4 felgi stalowe, 2 pompy paliwowe i 3 cewki WN.
Początkowo ten silnik miał iść na części (korpus i wał) bo nie wykazywał żadnych luzów, a logicznie należy przypuszczać, że będzie mniej zużyty niż mój 1600 z ogórka. Ale Karol (ten z Jasła) wykazał duże zainteresowanie ww silnikiem (bo miał kupca), więc dokonaliśmy kolejnej wymiany. Mój AB za jego T, czyli oryginalny dwugaźnikowy 1600 z Warianta!
(@Karol ! oby tym razem nie było żadnych wad ukrytych.)
Tym razem wymiana nastąpiła na miejscu i to za sprawą "Świętej Panienki". To zanczy Karol wraz z rodzinką jechał na pielgżymke do Częstochowy i podrzucił mi silnik. Wymiana nastąpiła 4 września (w moje urodziny) na parkingu przy Auchan w Sosnowcu.
Tak to cudo wygląda, pierwsze zdjęcia przedstawia inny silnik ale zamontowany w TYPE3.
W chwilach wolnych i głównie wieczorami udało mi się zkompletować łądny zestaw liczników i wskaźników VDO. Wiecej w sekcji WARSZTAT, bo zrobiłem taki mały "doktorat" na przeróbce licznika na obrotomierz.
Dalej koszty i koszty...... naszczęście były urodziny i dodatkowa kasa. Kupiłem nowiutkie tarcze BREMBO, do tego klocki hamulcowe, bębnów nie można kupić nigdzie (zbłąkany internauto może masz takie?) naszczęście szczęki i to nowe dostałem od Karola. Jeszcze kupie amortyzatory KYB gazówki ;-) jak szaleć to szaleć, a co !!!
Nadeszła jesień, w garażu zimno :-( trzeba by pomyśleć o jakimś ogrzewaniu. Kożystając z ostatnich ciepłych dni, zabrałem się ostro do pracy. Pomalowałem tylne zawieszenie czarną farbą chlorokałczukową, teraz jest gotowe do montażu w 100%. Zabrałem się też za przednie zawieszenie.
Pomalowałem podkładem tlenkowym i czarnym chlorokauczukiem. Zamontowałem nowe kalamitki. Wyczyściłem cały ten syf ze środka, czyli stary smar oraz pokruszone płaty rdzy i następnie porządnie zakonserwowałem od środka. Po konserwacji wyczyściłem gniazda łożysk igiełkowych i ostrożnie wbiłem nowe łożyska. Wymieniłem też wszystkie uszczelnienia gumowe wachaczy oraz założyłem nowe gumowe odboje. Montaż wachaczy nie obył się bez małych kłopotów, bo bardzo trudno jest ustalić równe położenie wachaczy. Drążki skrętne mają różną ilość ząbków na wieloklinie z obu stron. Prawidłowa regulacja polega na właściwej kombinacji ustawienia wieloklinu z jednej i drugiej strony. Jeśli tego nie zrobimy to auto będzie "nierówno stać" Mając do wyboru dwa stablizatory (gruby i cienki) założyłem ten grubszy, bo przecież zależy mi na sztywności i sportowej charakterystyce zawieszenia. Dużym plusem zastosowania drążków skrętnych (a nie listew jak w Garbie) w przednim zawieszeniu jest możliwość łatwego obniżenia samochodu. Ja u siebie bardzo obniżyłem zarówno tył jak i przód, bo auto będzie dużo lżejsze od Warianta przecież karoseria jest z laminatu. Mam nadzieję że nie przesadziłem z tym obniżeniem i nie będę szorował podwoziem po asfalcie. Po zmontowaniu całości napełniłem całe rurowisko nowym smarem aż po brzegi. Teraz jeszcze trzeba zwrotnice założyć i będzie gotowe do montażu.
Kolejnym krokiem były prace hamulcowe.
Jak widać na załączonych obrazkach moje zaciski były w opłakanym stanie, z trudem udało je się rozebrać, na szczęście bardzo tanio kupiłem zestaw naprawczy, teraz wystarczy to wszystko złożyć do kupy i powinno być dobrze. Zregenerowałem też tylne cylinderki, tzn. z wszystkich posiadanych złożyłem dwa dokładając nowe gumki i odpowietrzniki.
Czas na jesienne porządki w garażu, ponieważ graty które zalegały po moich rodzicach zostały wreszcie wywiezione do ich nowego garażu, mogłem wreszcie tak na dobre się wprowadzić, tzn. zwiozłem wszystkie narzędzia, zamontowałem porządne imadło na stole i wszystkie klucze znalazły swoje miejsce na tablicy zawieszonej na ścianie. Mogłem wreszcie wszystkie walające się po kontach części poukładać w pudłach na półkach i w dużej metalowej szafie. Słowem w garażu zapanował WZOROWY porządek. Jest nawet miejsce na "sprzęt grający" tzn. przestrojony stary Amator Stereo z kolumnami + CD rom i stary zasilacz z komputera -wiadomo przy muzyce pracuje się lepiej i szybciej. Teraz jeszcze szukam jakiegoś starego pieca katalicznego na gaz z butli i można pracować do wiosny !
Porządki skierowały moją uwagę na silniki, bo czas zdecydować jaki osprzęt założyć do silnika T czyli dwugaźnikowego z Warianta. Najłatwiej było by zamontować całość z Warianta, jest jedno ale! Wariant zimne powietrze do chłodzenia silnika pobiera z drugiej strony niż Garb, tzn. od strony tłumika. Powietrze te trafia z wlotów powietrza na bokach karoserii, następnie specjalnymi kanałami kierowane jest do gumowego rękawa który zamontowany jest pomiędzy karoserią a dmuchawą silnika. Wiec jak bym chciał założyć płaską dmuchawę to musiał bym zrobić jakieś kanały i wloty po bokach podające zimne powietrze, w przeciwnym razie ciepłe powietrze wydmuchiwane z silnika trafiało by do niego z powrotem i silnik by się przegrzewał. Pozostało mi więc zamontować dmuchawę Garbową, za tym faktem przemawia jeszcze jedno, bo posiadam alternator garbowy, a z Warianta jest prądnica. Więc zamiast główkować dalej zabrałem się za przymiarkę garbowego ubranka na wariantowy silnik.
Pierwszy etap to zdjęcie oblachowań z TYPE3 i zmiana chłodnicy oleju z płaskiej na stojącą, aby pasowała musiałem rozwiercić otwory montażowe z 6 do 8 mm. Trzeba by też wymienić szpilkę, ale to zrobie po rozebraniu silnika bo teraz opiłki by się z gwintowania nasypały do środka. Następnie musiałem wyklepać nieco oblachwania cylindrów w okolicy kolektorów ssących, bo okazały się szersze niż garbowe.
Kolejny etap to przeróbka podstawki pod alternator, ponieważ nie miałem odpowiedniej to przerobiłem starą z prądnicy. Ponieważ nie planuje robić ogrzewania odciąłem rurki nawiewów dmuchawy, otwory zaspawam i zmodyfikuje wewnętrze kanały w dmuchawie kierując dodatkowy strumień powietrza na głowice silnika. Kolejna przeróbka wynikająca z różnic między oboma silnikami to umiejscowienie czujnika ciśnienia oleju. Ostatecznie zdecydowałem że użyje chłodnicy oleju z Warianta z otworem na zamontowanie czujnika, ale zastosowałem podstawkę z chłodnicy garbowej, trzeba było tylko troszkę blachę z tyłu dmuchawy podciąć robiąc miejsce na czujnik.
Przeróbki wymagało też mocowanie dźwigni sterującej gaźnikami, po oszlifowaniu ledwo zmieściła się w okolicy dmuchawy silnika, po odcięciu nawiewów nie było żadnego problemu z założeniem lewego pręta sterującego gaźnikiem. Z prawym mam podwójny kłopot, bo nie mam a nawet jak bym miał to w alternatorze dziury nie wywiercę żeby go podłączyć. Ten problem postanowiłem rozwiązać przy pomocy kawałka linki rowerowej w osłonie elastycznej. Jak widać na zdjęciu te oblachowania które założyłem nie są do końca nawet z Garbusa tylko z Ogórka, ale mi to nawet bardziej pasuje bo komora silnika u mnie jest całkiem spora. Ostatnia przeróbka (przynajmniej na razie) polegała na dorobieniu rurki balansującej, która łączy oba kolektory ssące, mocowanie oczywiście trzeba było przerobić aby zmieściło się pod dmuchawą.
Z problemów nie rozwiązanych muszę wyliczyć jeden i to bardzo poważny, bo pomiar poziomu oleju silnika odbywał się w Wariancie przez korek oleju umieszczony w tylniej belce pod klapą pokrywy. W korpusie brak otworu na typowy bagnet z Garba. Jak rozbiorę silnik to będę musiał go wywiercić, teraz wole nie ryzykować wiercenia w korpusie. Teraz to tylko wszystkie blachy muszę wypiaskować, pospawać i oddać do malowania proszkowego. Silnik przynajmniej na razie wraca na półkę bo zima tuż tuż a rama nie gotowa !!

