zaraszam do zerknięcia tu: SEZON 2005

Na tej stronie działania z roku 2006

Zima była długa w tym roku, temperatury nie zachęcały do spędzania wolnego czasu w grażu. Naszczęści udało mi się troszkę podgonić z robotą ponieważ miałem ogrzewanie z butli gazowej (choć przy mrozach -20 na wiele się to niezdawało) zimowy okres przeznaczyłem też na poszukiwanie nowych części, studiowanie fachowo zgarbionej literatury i snucie planów na nadchodzącą wiosne.

Jeśli chodzi o nowe części to jest ich cała masa !! :-) zobaczcie sami co ja tu mam.

Jak widać same cudeńka :-) kable EMPI, aparat Bosch 009, nowiutkie sprzęgło LUK, panewki Kolbenschmit, koło pasowe, uszczelki silnika.....

W zime nabyłem też felgi Mangels 5,5 cala, wymagały troszkę nakładu pracy aby przywrócić im świetość ale cena była artakcyjna, felgi oczyściłem z rdzy, pomalowałem od środka i wewnątrz. Zakupiłem tez używane opony Fireeston 195/65, całoś jak widać wisi i czeka aż będzie do czego to przykręcić.

 

Przednie zawieszenie doczekało się wreszcie końcowego montażu, ale najpierw trzeba było doprowadzić do stanu użytkowania kilka drobiazgów układu kierowniczego

Przekładnia była w stanie opłakanym, jedna wielka rdza, w środku zamiast oleju ciemna masa przypominająca smar grafitowy. Naszczęście jest to część, która jest praktycznie nieśmiertelna i po oczyszczeniu, dorobienu nowej uszczelki i nalaniu świerzego oleju jest prawie jak nowa.

Po przeglądnięciu posiadanych drążków doszedłem do wniosku, że nie trzeba ich wcale wymieniac na nowe, bo nie są wybite, udało mi się kupić nowe gumki osłon gałek po 50 gr. za sztukę ;-) więc można powiedzieć że "zaoszczędziełm" na tym, gałki wymyłem w ropie, nasmarowałem olejem a pod gumki dałem sporo smaru, drążki też oczyściłem i pomalowałem, na ostatnim zdjęciu drążki "po regenaracji"

Stara zasada, że człowiek uczy się na własnych błędach mi się przypomniała, jak po kolejnym "przeglądaniu" książki doczytałem się (po anglijsku), że drążki skrętne mają inną ilość zębów po zewnętrznej i wewnętrznej stronie wielokilnu, co pozwala na bardzo dokładne ustawienie drążków. Po sprawdzeniu tego co już zmontowałem w zeszłym roku okazało się, że nie ustawiłem tego dokładnie, poniważ nie chce aby auto w przyszłości stało koślawie musiałem to ponownie rozebrać :-(

Ponowny montaż naszczęście przebiegł już sprawnie.

Założyłem sworznie (zregenerowane podobnie jak gałki) zwrotnica wróciła na swoje miejsce za pomocą dwóch ścisków stolarskich, następnie tarcza kotwiczna, pojawiły się też nowe amortyzatory KYB (gazówki oczywiście)

Nawet nie macie pojęcia ile szczęścia daje zamontowanie części na swoje miejsce, która przeleżała na półce prawie cały rok ;-), łożyska były jedną z pierwszych części jakie kupiłem, wreszczie trafiły na swoje miejsce, czyli wprost do nowych tarczy Brembo, końcowym etapem montażu przedniego zawieszenia było przykręcenie amortyzatora układu kierowniczego, sprowadzonego specjalnie przez Gębusia z BBT, bo jak zwykle w TYPE3 było podgórkę bo był inny niż Garbowy. Zawieszenie czeka teraz grzecznie z boku na przykręcenie do ramy.

Przez te drążki skrętne tył też musiałem rozebrać, skoro już to robiłem postanowiłem wymienić zwykłe gumy na uretany z zestawu BugPack, co by było bardziej EXTREMALNIE!!

EXTREMALNIE podeszłem też do hamulców, KENDY z Garbomani sprzedał mi tarcze na tył, kto by się tam bawił w jakieś g..ane bębny.

No ale miałem mały problemik do rozwiązania, tarcze były Ok, ale uchwyt zacisku ma rozstaw otworów dostosowany do przednich zacisków z Garba, a to wyklucza posiadanie hamulca ręcznego. Postanowiłem więc zakupić zaciski tylne z Golfa 4 i jakoś je zamontować.

Rozstaw otworów w Golfie jest o 3 cm większy niż w Garbie, uchwytu nie da się spawać bo jest z duraluminium, pierwszym pomysłem jaki mi przyszedł do głowy było zrobienie nowych uchwytów, co było dość skomplikowanym zadaniem. Ostatecznie wymyśliłem prostsze rozwiązanie, przerobienie jarzma zacisku.

Okazało się że jarzma te mimo że są odlewane, dają się bezproblemowo spawać, wujek zaspawał stare otwory, następnie nadłożył sporo materiału, aby było w czym wywiercić nowe otwory, troszkę się namęczyłem ze szlifowaniem tego, od strony mocowania nie obeszło się bez frezarki, materiał przy spawaniu się tak "zahartował" że trudno było w tym wywiercić otwory, musiałem zanieść to znowu na warsztat i tam dopiero na DUŻEJ stołowej wiertarce udało się to przewiercić. Przyszły klocki TEXTAR zamówione przez allegro i mogłem się wreszcie zabrać za złożenie tego do kupy.

Najpierw była delikatna przymiarka, dokładne wyznaczenie otwrów, wiercenie "z przygodami opisanymi powyżej" a potem poszło z górki, przy okazji ładnie wyczyściłem zaciski, nasmarowałem tłoczki smarem ATE, a prowadnice klocków smarem na bazie miedzi odpornym na wysoką temperature. Zawieszenie tylne jest "READY" czeka na założenie, mam nadzieje że będzie sprawowało się tak wyśmienicie jak wygląda.

Jestem na etapie kończenia rzeczy, które zacząłem jeszcze w zeszłym roku, od zeszłego roku leżały przednie zaciski, które częściowo rozebrałem do naprawy i w taki stanie przezimowały. Trzeba się było wreszcie do tego zabrać, mimo posiadania zestawów naprawczych do tych zacików nie była to prosta sprawa, same wyjęcie tłoków to zadanie bardzo trudne, na szczęście sąsiad ma duży kompresor i z jego pomocą (oczywiście nie obeszło się bez młotka i łyżek do kół) udało się rozebrać do końca te zaciski. Potem było dokładne mycie, szlifowanie drobnym papierem wodnym i mycie w czystym płynie hamulcowym, potem smar ATE, nowe gumki, mały doktorat jak to złożyć .... no ale wkońcu się udało. Możecie je zobaczyć jak wyglądały przed i po naprawie, mam tylko nadzieje że nie będą cieknąć, a to nieszybko będę mogł sprawdzić.

Po przykręceniu zacisków do zawieszenia cały przód jest gotowy i podobnie jak tył, a wygląda to tak.

Zawieszenia gotowe, więc zabrałem się za skrzynie biegów, która wymagała mycia, uszczelnienia i wymiany oleju.

Stan skrzyni przed naparwą oraz wstępne mycie.

I skrzynia po całkowitym demontażu. Po rozebraniu obudowa skrzyni została umyta na myjce wysokociśnieniowej, mniejsze części wyczyścilem też szczotką metalową do połysku.

Po dokładnych oględzinach odkryłem duże zużycie łożysk dyferencjału oraz podniszczone zębatki na wałku wstecznego (chyba ktoś chciał włączyć wsteczy podczas jady do przodu ;-) ) reszta skrzyni jest OK. Zamowiłem części i czekałem. Siedem dni później byłem posiadaczem nowego zestawu uszczelek, simeringa wałka sprzęgłowego i drążka zmiany biegów, no i łożysk (pierwsze łożyska nie pasowały ale wymienili mi w sklepie na oryginalne Timkeny) Brakuje mi ciągle simeringów na półosie okazało się że wymiar 36x60x8 jest nieprodukowany, więc musze postarać się wyjąć te stare bez uszkodzenia ich, jak się nie uda to pozostanie dorobienie na wymiar nowych (jest taka firma w Katowicach ale ceny są koszmarne za 1 szt 117 zł netto !!).

Nie obeszło się bez wpadki, przy montażu przerwałem sobie nową papierową uszczelke, na szczęście dorobienie jej na podstawie tej przetarganiej nie było trudnym zadaniem. Przy okazji wymiany simeringu rozebrałem też i doprowadziłem do użytku dźwignię sprzęgła. Potem montaż nowych łożysk dyfra i początek składania tego do kupy. Oczywiście świeżutki olej, no skrzynia jest gotowa prezentuje śię bardzo ładnie, zresztą oceńcie sami .

Jak czekałem na części do skrzyni postanowiłem zająć się uszkodzonym mocowaniem przedniego zawieszenia, wyciąłem część blachy mocującej przednie rurowisko, która ma taki sam kształt i pasuje jak na miare zostaje tylko przyspawanie tego.

 

Chciałem też zmontować rame na próbę i pojawił się DUŻY problem, przerabiając tylne hamulce nie wziąłem poprawki na to czy zaciski zmieszczą się w typowych felgach (moje mangelsy od typowych felg różnią się tylko chromem i szerokościa obręczy). Zakładam koła i ****** !! nie pasuje zacisk haczy o felgę, tragedia, załamka ..... .

Rozwiązań było kilka, inne felgi (znowu koszty), szlifowanie zacisku (niebezpieczne), ostatecznie zamówiłem dystanse na 2,5 cm, dystanse doszły w zasadzie jest ok, ale trzeba jednak delikatnie podszlifować zacisk dosłownie napis VW i kółka z Audi obcierają o felgę. No teraz jest chyba OK.

 

No teraz to muszę tego gokarta poskładać ;-) i wreszczie tą przymiarkę przed skróceniem ramy zrobić .

Wreszcie na kołach, ale radocha zobaczyć to złożone do kupy, no pojawił się coprawda kolejny problem (rozwiązenie jednego generuje następny) bo zastosowanie dystansów w połączeniu z szerszymi felgami uniemożliwi zmieszczenie tyłu w skorupie nadwozia, rozstaw tylnych kół wynosi teraz 160 cm a nadwozie ma 156 cm, pozostaje przerobienie nadkoli, ale to bułka z masłem, zostawiam to na potem. W przyszłym tygodniu przymiarka nadwozia, chyba po raz ostatni "garażuje na piętrowo"

Baza silnikowa wzbogaciła się o kolejne nabytki 1 dwulitrówka z Transportera o sybolu CU, wyciągnięta została kurnika gdzie przeleżała kilka lat, silnik jest niezatarty, tzn. obraca się ale raczej kfalifikuje się do DUŻEGO remontu. Brak w nim było osprzętu, tzn, gaźników kolektorów, elektroniki zapłonu, toteż jak pojawila się okazja coś dokupić to ani chwili się nie wachałem, tym bardziej zamiast kupować pojedyncze części kupiłem 2gą dwulitrówke ;-) tym razem wyjętą z auta które od ośmiu lat stało na podwórku, początkowo silnik nawet niechciał sie obracać, wstępna diagnoza - "zatarty" ale po rozebraniu oblachowania, i nalaniu odrobiny oleju przez otwory świec, silnik "rozchodził się" . Z tych dwóch bedzie się dało napewno złożyć jeden sprawny.

To CU nr 1 ten z kurnika.

A to CU nr 2 z podwórkowego złomu.

Jakoś trzeba było poukładać te swoje nabytki w garażu, miejsca nie przybywa, więc musiałem coś wymyślić, wspólnie z Łukaszem ułożyliśmi trzy silniki w zgrabny stos. Mi osobiście przypomina to troszkę "indiański totem" albo treblinkową rzeźbę nowoczesną rodem z "Nie lubie poniedziałków" zobaczcie sami ;-)

Narazie sobie tak poleżą jakiś czas, ale może kiedyś poskładam prawdziwego potwora z dwoma Weberami lub Dellorto na bazie tych silników.

Powoli zbliżała się chwila transportu do Gliwic, zaprosiłem więc Tasmana i Łukasza, co by mi pomogli zdjąć skorupe z góry, przy okazji zrobiliśmy troszkę pożądku i dwulitrówki powędrowały na pawlacz, było przy tym sporo zabawy i śmiechu (w szczególności przy podnoszeniu silników;-) ) naszczęście nikomu nic się nie stało a silniki trafiły na swoje miejsce.

Zrobiliśmy ostatnią przymiarkę, główkowałem też jak i w którym miejscu skrócić ramę. Po zakończeniu przymiarek skorupa pozostała już na dole, tak już bedzie do wyjazdu.

Wyznaczyłem linie po których bedę wycinał i skracał ramę, musze wyciąć 30 cm, wynika to z rozstawu osi, Porsche ma 2100 mm a Garbus i Type3 2400. Przy pomocy Photoshopa zrobiłem też fotomontaż jak to bedzie wyglądać po skróceniu ;-).

I wreszcie nastąpiła ta długooczekiwana chwila, transport do Gliwic !! Żebyście widzieli jaką sensacje wzbudzał widok lawety wiozącej mój wynalazek, praktycznie nie było osoby która się nie oglądała za nami.

Teraz to prace ruszyły z kopyta. Na początek naprawa przedniej części ramy w miejscu mocowania rurowiska, wyszło naprawde ładnie nawet nie widac że spawane.

Potem "siostro skalpel" i tniemy rame, najpierw małe okienko, rozłączenie przewodów wewnątrz tunelu i całkowoite przecięcie.

Znalazłem sposób na wykorzystanie starych felg, z wyciętych środków i sztywnych profili zrobiliśmy "prawidła" które pomogły nam złapać właściwy rozstaw osi i ustawić pociętą rame we właściwej pozycji w trakcie spawania.

Potem dużo mierzenia i ustawiania było, części zostały skręcone "prawidłami" oraz wypoziomowane na podłodze przy pomocy podkładek, sprawdziliśmy też wymiar po przekątnej po między mocowaniami amortyzatorów. Do tunelu dospawaliśmy tymczasowo 2 kawałki profili aby ułatwić sobie spasowanie i połączenie tunelu. Potem lekkie zespawanie i ponowna kontrola wymiarów, było wszystko OK więc zaspawaliśmy do końca.

 

No i znowu przymiarka budy, wszystko pasowało, mniejwięcej .

Więc zabraliśmy się za podłogi, płaty też skrócilem, troszke nie pasowały do kształtu tunelu z Type3 ale odrobina perswazji młotkiem pomogła. Płaty przyspawaliśmy punktowo od dołu i z góry, dorobilem też nowe mocowanie wózka, oraz wzmocniliśmy wygnite miejsca w ramie poprzez wstawienie solidnych kątowników i obspawanie grubą blachą.

No i wreszcie efekt końcowy, chyba zadowalający co ? Wymiary zgadzają się do 1 mm więc chyba bedzie wszystko ok.

Czas zająć się dodatkowa ramą, która usztywni podwozie oraz posłuży do zamocowania skorupy do podłogi. Rame postanowiłem wykonać z solidnych profili o przekroju prostokątnym, to powinno zapewnić odpowiednią sztywność. Troszkę było roboty z dopasowaniem profili do kształtu podłogi, dużo cięcia i wyginania.

Dokończyliśmy też mocowanie tylnego wózka, poprzez wspawanie doatkowych wsporników w płaty podłogowe z grubej blach 2 mm.

Rama wyszła super !! naprawde solidna i ładnie pasuje do podłogi, teraz trzeba ją połączyć ze skorupą.

Wszystko trzeba co chwile przymierzać czy pasuje, ale jak narazie jest Ok choć sporo laminatu w skorupie trzeba było wyciąć żeby osiadła na podwoziu.

Muszę się pochwalić kolejną zdobyczą !! wreszcie mam tylne lampy "teardrop", co prawda nie orginalne ale współczesne reprodukcje made in Taiwan. Kupiłem je w Stanach przez Ebay troszkę się naczekałem ale wkońcu przyszły. Jak zwykle nie obeszło się bez problemów, popierwsze w lampach tych podwójna żarówka znajdowała się pod pomarańczową częścią klosza, po drugie jedna z ramek była felernie pochromowana. Ale sprzedawca okazał się uczciwy i ma mi przesłać nową ramkę pozbawioną wad, a żarówki dało się jakoś zamienić i nie bede miał żółtego stopu ;-) tylko normalny czerwony.

W przerwach pomiędzy egzaminami zabrałem się też za renowacje gaźników SOLEX 32 PDSiT 2 - 3. Z silnika wariantowego, gaźniki choć prawie kompletne (brak zaślepek siłowników pulldown) wymagały sporo nakładu pracy, po za gruntownym myciem trzeba było zlikwidować luzy na dźwigniach oraz przetkać kilka kanałów, mimo gotowania w garnku część tych kanałów udrożniła się dopiero po przetykaniu cieniutkim drucikem i płukaniu WD40 oraz kilkukrotnym przedmuchiwaniu sprężonym powietrzem. Wymieniłem też wszystkie uszczelki na nowe oraz zmieniłem gumy siłowników podciśnienia na nowe. Części które wykazaywały nadmierny luz wymieniłem na inne sprawne (naszczęście miałem troszkę części do tych gaźników) No i udało mi sie to poskładać spowrotem, choć nie za pierwszym razem, zabawa ta zajeła mi 3 wieczory tak po 2 - 3 godzinek więc sporo, ale efekt jest chyba zadowalający. A wpadłem też na ciekawy patent czym zastąpić brakującą zaślepke okazało się że 20 groszy idalnie pasuje, wystarczyło tylko troszkę ząbki na monecie zeszlifować, musze zrobić zdjęcie to Wam pokaże ;-)

Postanowiłem zabrać się za jeden z silników 1600 ten z ogórka, miałem zamiar go uruchomić i sprzedać, ponieważ nie znałem jego stanu, a wizulanie sprawiał wrażnienie niedawno rozbieranego postanowiłem go rozebrać, aby znaleść przyczyne dużego luzu posuwistego na wale. To co zobaczyłem po rozebraniu przeszło wszelkie granice !! takiej fuszerki to jeszcze nie widzialem. Łoża panewek były gęsto napunktowane a pod panewki były podłożone żyletki.

Także silnik nie kwalifikuje się do naprawy, blok nadaje się tylko na złom. Naszczęście pojedyncze części bedzie się dalo kiedyś może jeszcze wykożystać. Wał jest nominalny, nieco poniżej min. wymiaru, jedna z głowic jest idealna, druga niestety była spawana, tłoki cylindry są w średnim stanie, wałek rozrządu jest też ok. Poprostu kolejne części zapasowe.

Dostałem też nowe zabawki ;-) dekle na głowice ALU, popychacze i piękne osłony popychaczy w niklu. Wszystko oczywiście funkielnówka !!

Wreszcie przyszedł czas na zawieszenie silnika, czyli wykonanie ramy na której zawiśnie.

Wyszedł naprawdę kawał solidnej ramy, do tego udało się zrobić tak, że jak w prawdziwym TYPE3 można odmontować cały zespół napędo wyrazem z tylnym zawieszeniem.

Dalej zająłem się wciśnięciem zrobionej ramy w skorupe, nie obeszlo się bez kolejnego podcinania laminatu, oby to juz ostatni raz.

Tu dwa ładne zdjęcia w pełnym słońcu ;-) oj za gorąco troszkę jak na prace garażowe.

Kolejny dzień pracy minął na wykańczaniu ramy silnika, wspawaniu nakrętek w rame, oraz wykonaniu dodatkowych wzmocnień które pójdą pod podłoge w progi, posłużą za "podkładki". Pomiędzy nimi a ramą górną zaciśnięta bedzie podłoga oraz laminat na progach.

Po kolejnej kilkudniowej przerwie, zrobiliśmy ramkę do zamocowania kolumny kierowniczej.

Niestety oryginalna kolumna z jakiegoś "dziadka" okazała się troszkę za długa, kierownica za bardzo odstaje od deski, trzeba bedzie ją skrócić o jakieś 10 cm. Dodatkowo rama która teraz leci za deską rozdzielczą zasłania oryginalny otwór na radio, ale to nie problem bo i tak miałem zamar przerobić deske, tak aby pasowała do moich liczników.

Kolunma kierownicza została połączona z przekładną nowym uretanowym sprzęgiełkiem. Wreszcie można łatwo przepychać mój wechikół ;-).

Skręciłem też tymczasowo ramy i skorupę, aby dokładnie ustalić położenie przedniego i tylnego wzmocnienia i mocowania. Sądze że rama którą zrobiliśmy bedzie wystarczająco sztywna i auto nie bedzię się wyginać przy najechaniu na nierówność drogi.

Kolejnym etapem było zrobienie przedniego mocowania laminatu oraz wzmocnień, które zastąpią przednie zderzaki. Zrobione to z profili o ściance grubości 3 mm, więc powinny być wystarczająco solidne, ale mam nadzieję że niebęde miał okazji ich nigdy "testować" !!

Skróciłem też drąg do przełączania biegów, który po skróceniu podłogi był za długi, oczywiście o 30 cm.

Dorobiłem tylny zderzak, trzeba go bedzie orzykleic lub przynitować do laminatu od środka, z zwenątrz chce mieć gładką karoserie bez zderzaków.

Pojawiły się też mocowania pasów, postanowiłam zrobic dodatkowe mocowanie na pasy szelkowe 3-punktowe, musze jeszcze teraz odpowiednie fotele kupic, jakieś niskie kubełki z otworami w stylu retro.

Zrobiliśmy też tylne słupki, wzmocnią laminat i można je bedzie w przyszłości wykożystać do zamątowania dachu składanego.

Ostatnią rzeczą do zrobienia było mocowanie baku, najpierw trzeba było znowu pociąć laminat, potem nawet poszło z górki i ładnie wyszło. Solidne mocowanie, dodatkowo usztyni z przodu cały laminat.

I na tym zakończyłem prace w Gliwicach, spakowałem pozostałe graty i czekałem na transport. W sobotę rano 29 lipca pod mo garaż zajechała laweta z moim wynalazkiem ;-) i nastąpił wyładunek !!

Po rozładunku i wypiciu kilku piwek, postanowiłem zrobić małą sesję fotograficzną, pozakładałem klapy, drzwi oraz przykleiłem na taśmie reflektory, bo koniecznie chciałem zobaczyć jak to po poskładniau bedzie wyglądać. Wypadło super !!

Teraz to już naprawde "prawie jak samochód" no i "prawie jak Porsche" ;-)

Lato mineło :-( a ja się obijałem w garażu, za to zwiedzięłm muzeum Porsche i Mercedesa w Stuttgarcie (zapraszam do obejżenia relacji w dziale podróże).

Do tego przybyło mi sporo dobrych części, stałem się właścicielem fabrycznie uzbrojonego bloku silnika !!

Nowych cylindrów MAHLE 90,5 (1800 cm3)

Kultowych gaźników WEBER IDF 40

Oraz sportowyego wałka rozrządu ENGLE W-110

Dlatego podjąłem decyzje o budowie silnika 1,8 w całości na nowych częściach, bez żadnych kompromisów ze sportowym wałkiem ENGLE 110 i profesjonalnymi głowicami Street Eliminator ;-) Co prawda na głowice ... no cóż, musze jeszcze dłłłłłłłłłuuuuugo zbierać. Ale nie spieszy mi się ten silnik poczeka na półce aż zarejestruje auto.

Narazie prace bedą związane z silnikiem 1,6 z typ3. Jednocześnie rezygnuje z silników 2 litrowych z typ2 ze względu na koszty ich regeneracji i adaptacji, jeśli ktoś jest chętny to sprzewdam te dwie 2 litrówki za 300 zł !! Bo aktualnie mi zawadzają.

Jeśli chodzi o prace garażowe to skupiłem się na drobiazgach, takich jak preały, lusterko, dźwignia ręcznego. WQszystko rozebrałem i pomalowałem teraz musze to poskładać.

 

Likwiduje też pewien "odnaleziony magazynek" który jest pełen części z epoki Air Coled.

Odnalazłem tam też kilka przydatnych drobiazgów takich jak klamki, lampe cofania, klaksony i wiele innych drobiazgów, które znajdą zastosowanie w mojej replice.

Ostatnim małym sukcesem jest zakup foteli RECARO co prawda w opłakanym stanie, ale za to w rewelacyjnej cenie, a mi na dobrej tapicerce specjalnie nie zależało, bo i tak do tapicerowania pójdą. Ważne że są mechanicznie sprawne i idalnie pasują do niskiego sportowego auta, musze tylko mocowania dorobić.

Korzystając z ciepłego wrześniowego tygodnia podgoniłem z robotą zacząłem od oczyszczenia i pomalowania baku. Było tam sporo warstw lakieru i konserwacji a mimo tego była rdza. Sporo czasy straciłem na odrapanie i wyszlifowanie tego baku, mam nadziej eże teraz po pomalowaniu podkładem epoksydowym przeżyje kolejne lata.

W sobote zabrałem się do rozebrania samochodu, troszkę to dziwne rozbierać to co w takim trudzie się poskładało ale nie było innej drogi aby pomalować to dokładnie. Po godzinie auto było rozmontowane na kilka części. Teraz dokładnie widać jak wygląda tylny wózek z TYPE 3 z kompletnym układem napędowym a wszystko się na 3 śrubach trzyma ;-).

Potem było pół dnia szlifowania, matowania oraz uszczelniania spawów boll pastą.

I wreszcie malowanko.

Potem czarny chlokokauczuk i bitex.... podłoga przeżyje wieki, przynajmniej nie przerdzewieje do czasu skończenia auta ;-)

Trzeba było też pomalować tylny wózek.

Wreszcie mogłem poskładać to spowrotem do kupy, tym razem juz pożądnie z użyciem wszystkich gum i własciwych (twardość) śrub.

Gokart znowu jest w całości !!

Miałem jeszcze troszkę poprawek w spawaniu ramy wstawionej do skorupy, aby sobie to ułatwić skorupę ustawiłem do góry nogami. Auto w tej pozycji wygląda jak amfibia ;-) lub swimwagen jak kto woli :-))

Pojawiły sie też nowe części. Gębusiowi udało się sprowadzić nową pompe hamulcową, niestety nie jest to oryginalne ATE ale włoski zamiennik z firmy LPR ...... buuuuuuuuuu oby pompa byla lepsza od nazwy firmy ;-)

Drugim nabytkiem jest nowiutka instalacja elektryczna, do samochodu Karmann Ghia, ale nie powinienem mieć większych klopotów z dostosowaniem jej do moich potrzeb. Zawsze to łatwiej niż robić instalacje od podstaw. Musze w tym miejscu wspomnieć, że instalacje kupiłem od bardzo sympatycznego gościa Przemka, który choć potrafi zagadać na śmierć ;-) to mimo to dopisuje go do swojej prywatnej listy zaprzyjaźnionych VWmaniaków. Przemek z kolei kupił kilka gratów odemnie i pewnie nie były to ostatnie tranzakcje, które ze sobą zrobiliśmy.

Szukając gum do zawieszeń Karol czy White Garbi jak kto woli, zdobył dla mnie dwie blachy, podstawki pod nogi, jedna z otworami na pedały dla kierowcy, druga dla pasażera. Są ryginalne blachy z Typ3, których juz dlugo szukałem, po odmalowaniu posłużą teraz w mojej replice.

Przed ponownym założeniem skorupy na podwozie, musiałem już tylko wywiercić kilka dziur w laminacie na śruby i zowalizować otwory, aby łatwiej było potem powkręcać śruby, mając jakiś luz i tolerancje na trafienie w nakrętki wspawane w rame.

Skorupa znow na swoim miejscu.

Teraz można skręcić to już na stałe i powoli zamontować wszystkie drobiazgi. Zacząłem od montażu skrzyni biegów, drążka biegów i polączenia wszystkiego w tunelu.

Lewarek niestety bedzie trzeba skrócić, bo wrzycając 1 i 3 będę udeżał o deske rozdzielczą. Narazie zamontowałem gałke z jakiegoś starego automata, ale docelowo chyba bedzie coś kremowego lub drewnianego jeszcze nie wiem i nie mam pomysłu.

Nadszedł czas na montaż hamulców, pompa LPR wymagała małej przeróbki, bo otwory montażowe maiła gwintowane, a ja potrzebowałem bez, po przewierceniu ósemeczką było ok i pasowała, przewody hamulcowe opornie się wyginały (już nigdy nie kupie metolowych tylko miedziane). Udało mi się zdobyć jeden NOSowy czujnik do pompy, drugi niestety zamontowałem stary. Przewód "długi" z kompletu był za długi, zamiast skracać kupiłem nowy miedziany :o) przynajmniej z nim się nie musiałem męczyć przy wyginaniu.

Wróciłem też do remontu pedałów i dźwigni ręcznego, które leżały już dłuższy czas pomalowane podkładem. Pomalowałem je ładnie akrylem na kremowo i zmontowałem do kupy.

Ponieważ skróciłem auto to wszystkie linki wymagają skrócenia, zacząłem od sprzęgła, ale w kolejce czekają jeszcze linki od ręcznego, które dodatkowo trzeba dostosować do zacisków z golfa. Najważniejsze, że opanowałem "technologie" czyli skrócenie, wiercenie i lutowanie mosiądzem - co widać na foto.

Dokończyłem też "renowacje" blach pod nogi kierowcy i pasażera.

I kupiłem kilka nowych zabawek. To znaczy nowe osłony do IRS i gumy na pedały.

Zamontowanie pedałów zajeło troszkę czasu, nie za bardzo chciało to do siebie pasować, ale wreszczie jest wyszystko Ok.

Kupiłem na allegro używane błotniki do garba, poszerzane z rantem, idealnie nadadzą się do poszerzenia nadkoli w mojej skorupie. Narazie powycinałem w nadwoziu większe otwory, oraz odciąłem ranty z błotników. Klejenie zostawie sobie chyba na później, bo w garażu ciasno, na dworze zimno, a lewa i prawa strona muszą być równo. Klejenie i laminowanie zostawiam na wiosne.