Kronika budowy SEZON 2008
Jak niektórzy już wiedzą końcówka zeszłego roku upłynęła mi pod znakiem wdychania toksycznych oparów ;-) podczas laminowania zbędnych dziur w karoserii. Niestety prace te są bardzo pracochłonne, dlatego kontynuuje je w tym roku. Sporo czasu zajęło mi zaklejenie dziur dookoła baku.
Mogłem wreszcie zrobić dla odmiany coś innego i zająłem się wlewem do baku.
Skończyłem też łatać dziury w nadkolach i przegrodzie przedniej pod nogami. Ładnie teraz wyglądają osłony na pedały.
W trakcie laminowania wielokrotnie musiałem wietrzyć garaż a i tak głowa mnie często bolała.
W dalszej kolejności postanowiłem zająć się układem kierowniczym i fotelami. Tak się złożyło, że Tasman kupił w zeszłym roku drugiego Cabrioleta, dzięki czemu stałem się posiadaczem foteli Recaro w o wiele lepszym stanie niż te które kupiłem wcześniej.
Po kilku przymiarkach szyn okazało się, że nie mam co marzyć o wykorzystaniu oryginalnych garbowych prowadnic foteli. Troszkę szkoda mi było je wycinać z ładnie pomalowanej podłogi, szkoda że wcześniej o tym nie pomyślałem, zaoszczędził bym sobie sporo pracy :( Ale po godzinie zmagań z kątówką udało się wszystko powycinać nie niszcząc przy tym pomalowanych podłóg.
I jak to zwykle bywa kiedy rozwiąże się jeden problem powstaje następny. Okazało się, że mimo zamontowania foteli prawie na podłodze, kierownica i tak jest za duża. Po prostu brakuje miejsca na kolana, a wchodzenie do auta jest praktycznie niemożliwe. Szkoda mi było, ale zmuszony byłem do rezygnacji tej pięknej "oldschoolwej" kierownicy. Na szczęście kasa którą za nią dostałem pozwoliła na zakup nowej:-)
W krótkim czasie skompletowałem całość, kolumnę kierowniczą ze stacyjką kupiłem u Yogiego (towar extra ale ceny...!) kierownica Momo Indy drewniana o średnicy 32 cm (czyli o 8 cm mniejsza od poprzedniej) to zakup z Allegro. Do kompletu piękny gadżet czyli przycisk klaksonu z logo Porsche kupiony w Stanach poprzez eBay. Najtrudniej było z nabą, żadna z tych co miałem "na składzie" nie pasowała, przerabiać mi się nie chciało, ale znalazłem sklep internetowy który miał oryginalne naby Momo do Garba.
Kierownica była delikatnie mówiąc sfatygowana, więc poszła do regeneracji, najpierw usunąłem stary lakier do gołego drewna, potem szlifowanie, szpachlowanie i malowanie. Przy okazji drewno orzech wybarwiłem pod kolor posiadanej skóry, czyli na kolor czekoladowy!
Troszkę pracy zajeło zmontowanie tego w całość, z kolumny kierowniczej musiałem odciąć oryginalny wspornik, dorobiłem metalową obejmę. Wyszło lepiej niż się spodziewałem, bo kolumna kierownicza bedzie pod innym kątem niż poprzednia. To dobrze bo poprzednio guma łącznika wyginala się przy kręceniu kierownicą a teraz jest OK. Dodatkowo zyskałem tzw. bezpieczną kolumne, czyli taką wyposażoną w strefe zgniotu (obym nie miał okazji jej testować!)
Kolumnę skróciłem o jakieś 3 cm tak aby przełączniki stacyjki przylegały do deski rozdzielczej. Przy okazji wyczyściłem i pomalowałem "harmonijką" bo była już lekko skorodowana.
Zmiana kierownicy dziadkowej na sportową wymusiła jeszcze jedną poprawkę do projektu. Zrezygnowałem z zegarów od TYPE3 i postanowiłem zamontować bardziej współczesne z Porsche 924. Stylistycznie bardziej pasują do tego mam kilka małych wskaźników VDO które teraz będą pasować.
Nad zegarami trzeba troszkę "popracować" tzn chce pozbyć się tych "cycków" czyli wypukłych szkieł i założyć zwykłe proste.
Okazyjnie wpadły mi w rękę kolejne wskaźniki VDO w tym długo poszukiwany Voltomierz z czerwoną wskazówką i licznik ciśnienia do 5 Barów, pozbędę się moich starych i tej ramki która choć ładna nie jest mi potrzebna. Tranzakcie uważam za tym bardziej za udaną bo wpadła mi w rękę cała wiązka przewodów z niezbędnymi złączkami.
Długo dumałem nad belką która jest pod deską, podcinałem że by zmieścić zegary i ponieść kolumnę kierowiczą do góry, aż w końcu doszedłem do wniosku że najlepiej ją wyciąć i zrobić od nowa ale porządnie.
Jak widać na zdjęciach nowa jest bardzo mocno powycinana, ale bardzo solidnie wzmocniona. Nie było szans zrobić to w tej starej. Obejma na kolumnę kierowniczą tez jest nowa z grubszego płaskownika. Nakrętki większe, wszystko solidniejsze w porównaniu ze starą. Kolumna podniosła się znowu do góry, więc będzie jeszcze więcej miejsca na kolana. Jedyny minus to zrujnowana (pocięta) cała deska roździelcza.
Ułatwiłem sobie troszkę robiąc szablon z papieru i naklejając na sklejkę. Po wycięciu otworów wkleiłem ją w deske. Potem kilka warstw żywicy i maty szklanej, troche szpachlówki i DUŻO czasu. Z obudowy zegarów z Porsche 924 wyciąłem plastikowe pierścienie, które wkleiłem w sklejkę. Przy okazji przesunąłem radio w dół teraz porzeczka nie przeszkadza w montażu.
Ponieważ nie udało mi się zdobyć oryginalnej popielniczki z Porsche 356 postanowiłem zastosować garbatą z dziadka.
Ostatnią rzeczą jaką musiałem zrobić przy mocowaniu kolumny był wspornik. Normalnie w garbusie w przedniej grodzi powyżej napoleona jest duży otwór przez który przechodzi kolumna, jest tam wciśnięta duża okrągła uszczelka to wszystko trzyma obudowę kolumny w dolnej części.
Zrobiłem mocowanie z solidnego ceownika, otwór dopasowałem do gumy, a mocowanie przyspawałem do ramki która trzyma bak. Potem dookoła zakleiłem wszystko żywicą. Wreszcie kolumna kierownicza nie będzie "latać" a do środkna nie naleje się woda jak wjadę w kałuże.
Zacząłem też prace na instalacją elektryczną. Postanowiłem nie przerabiać nowej instalacji z Karmana, którą kupiłem w zeszłym roku, szkoda jej ciąć. Zrobię swoją od podstaw korzystając częściowo ze starej instalacji 1303, którą dostałem od Tasmana. Na razie zgromadziłem potrzebny materiał i "rozciąłem" główną wiązkę z 1303. Była lekko uszkodzona i trzeba było poprawić izolacje na kilku przewodach. Największym wyzwaniem będzie przełożenie akmulatora z tyłu do bagażnika, w tym celu kupiłem kabel miedziany o przekroju 10 mm. Biegnie przez całe auto, dla ochrony przed przetarciem i wilgocią całą instalacje ciągnę w plastikowych peszlach.
Mimo że tego specjalnie nie planowałem to kupiłem stelaż składanego dachu. Jest on nowy, ręcznie robiony na wzór oryginalnego. Troszkę miałem obiekcje czy będze pasował ale po przymierzeniu do karoserii okazało się że pasuje. Jak by ktoś potrzebował to służę namiarem do gościa który go zrobił ma jeszcze jeden taki stelaż.
W ramach małej przerwy w pracy nad Porschawką zająłem się odbudową silnika 1200 z 57 roku tzw. "kominka"

|